Tytuł tego podkastu jest wbrew pozorom bardzo precyzyjny, albowiem w naszej rozmowie podejmujemy różne wątki myśli Emmanuela Levinasa, a jedynym kryterium doboru i kolejności tychże wątków jest nasze teologiczne zainteresowanie. A więc zaczynamy od rozważenia głęboko biblijnego, judaistycznego charakteru myśli Levinasa i idei stworzenia jako fundamentu tejże myśli. Potem wskazujemy na pragnienie, jako otwarcie na to, co nieskończone; rozważamy opisy twarzy i Innego, drugiego człowieka, który nieproszony przymusza nas do odpowiedzialności i w ten sposób staje się usprawiedliwieniem naszej wolności, przyglądamy się refleksji Levinasa o ateizmie… To nie są wszystkie wątki. Zapraszamy do słuchania.
Książki, o których wspominamy to m.in.:
Emmanuel Levinas, Całość i nieskończoność: esej o zewnętrzności, tłum. Małgorzata Kowalska, wyd. PWN, Warszawa 1998.
Emmanuel Levinas, Cztery lektury talmudyczne, tłum. Ewa Burska, wyd. Oficyna Literacka, Kraków 1995.
Emmanuel Levinas, Trudna wolność: Eseje o judaizmie, tłum. A. Kuryś, wyd. Atext, Gdynia 1991.
Franz Rosenzweig, Gwiazda zbawienia, tłum. Tadeusz Gadacz, Wydawnictwo Znak, Kraków 1998.
Jan Słomka, Filozofia Emmanuela Levinasa jako ancilla theologiae, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2022.
https://monograph.us.edu.pl/index.php/wydawnictwo/catalog/book/PN.4101
Polecamy też:
https://dzieje.pl/aktualnosci/rozmowy-w-castel-gandolfo-czyli-jak-papiez-przysluchiwal-sie-dyskusjom-intelektualistow
Poniżej zamieszczamy transkrypcję podkastu.
[Strzelczyk]
Szczęść Boże, kłaniam się Państwu w kolejnym podcaście z cyklu Teologia z Katowic. Dzisiaj jesteśmy w jednym z bardziej klasycznych składów, czyli ksiądz profesor Jan Słomka.
[Słomka]
Szczęść Boże.
[Strzelczyk]
Wydział Teologiczny Uniwersytetu Śląskiego i mówiący te słowa Grzegorz Strzelczyk, adiunkt tegoż wydziału. Kilka razy już nam się zdarzało wychodzić w podcaście od książek, które albo my, albo ktoś inny napisał. Tym razem to będzie taka książka, którą ty napisałeś.
I gdybyś zechciał do niej wprowadzić, to by chyba było cenne.
[Słomka]
Tytuł: Filozofia Emmanuela Lévinasa jako ancilla theologiae. Czyli bardzo klasycznie: ja, teolog, czytam filozofa i jego filozofię interpretuję, stosuję, czytam na użytek mój teologiczny.
Nie aspiruję do uczestniczenia w sporach wokół interpretacji Lévinasa. To nie tak dawno wydałem w Wydawnictwie Uniwersytetu Śląskiego i zgodnie z tytułem książka jest eksplorowaniem kilku wątków, które wyczytałem u Lévinasa, które dla mnie teologa były najciekawsze, nadal są. I jest to interpretacja możliwie bliska, czy możliwie trzymająca się samego tekstu Lévinasa.
Rzecz w tym, że jego myśl, jego sposób pisania jest taki, że każdy komentator idzie w inną stronę. Więc studiowanie komentarzy jest zajęciem długotrwałym i właściwie dla tych, to jest robota dla tych, którzy już dobrze znają Lévinasa. A ja pisząc książkę dopiero wchodziłem w tę myśl i dlatego jedyny sposób to męczyć się, to słowo nie jest przypadkowe, z samym tekstem.
[Strzelczyk]
To może gdybyś jeszcze powiedział, które to są te wątki, z którymi się mierzyłeś w książce. Powiedziałeś, że były wybrane.
[Słomka]
Tak. Główny to hasło, w którym Lévinas funkcjonuje w obiegu intelektualnym, to jest prymat etyki przed metafizyką. To jest twarz bliźniego jako wezwanie, jako fundament etyki.
A potem w trakcie lektury samorozumienie metafizyki, cielesność, wolność i Lévinasowa krytyka teologii. Bo on czytał również teksty teologiczne i przyglądał się chrześcijańskiej teologii, w sensie najściślejszym, czyli teologii jako próbie pisania, mówienia o Bogu, odpowiedzi na pytanie o Boga samego. Więc to on krytykuje z pozycji ściśle judaistycznych.
A w trakcie lektury, powiedzmy, założenie moje było ogólne: wejść w Lévinasa i dać się poprowadzić. W trakcie lektury kolejne wątki mi się pojawiały, zwłaszcza wolność nadana, cielesność. I tutaj trudno zrobić listę, bo Lévinasa jest myślą ściśle żydowską.
Pozwól mi, że teraz przypomnę trochę. Nie każdy musi znać sylwetkę życia Lévinasa, a to jest historia Europy w XX wieku. Zdecydowanie warto, myślę.
Lévinas urodził się w Kownie, 1906 rok. To jest Rosja carska i urodził się w rodzinie Żydów ortodoksyjnych. Jego ojciec był księgarzem i to był judaizm talmudyczny.
Lévinas od początku uczył się na Biblii hebrajskiej czegokolwiek. Dobrze jest tak przypomnieć, że na tych obszarach Polska czy w owym czasie Rosja carska były duże społeczności żydowskie i były dwa nurty wyraźne. Ten, o którym mówiłem, rabinistyczny, talmudyczny i chasydzi.
W pewnym sensie można chasydyzm uznać za żydowską pobożność ludową, a rabinizm za pobożność intelektualistów. Więc to są korzenie Lévinasa. Tak, dla pokazania bliskości i odległości.
Pięć lat później, ze 30 kilometrów dalej, urodził się Czesław Miłosz w obwodzie kowieńskim, 1911. To są życiorysy zupełnie w inne strony idące, ale czasowo zbieżne. Przez wszystkie perypetie XX wieku.
Kolejna data, miejsce: 1928, Freiburg. Husserl powoli kończy swoje seminaria, pracę. Lévinas jest jednym z jego późnych uczniów, ale znowu dla pewnego pokazania zakorzenienia czy plecenia się losów.
Freiburg, Husserl, kilkanaście lat to jest miejsce, gdzie wykuwa się praktycznie to, co najważniejsze w europejskiej filozofii XX wieku. Dziesięć lat przed, zanim tam dotarł Lévinas, u Husserla zrobiła doktorat Edyta Stein, 1918, i w tym samym roku Roman Ingarden. Tu pozwolę sobie wycieczkę z Romanem Ingardenem.
On był potem profesorem uniwersytetów, między innymi we Lwowie, w Krakowie po wojnie i w 1963 doktorat z Husserla u Ingardena napisał Józef Tischner. Także tutaj ta linia jest ważna. Jest ciekawostek.
Wnuk Romana Ingardena, Krzysztof Ingarden, zaprojektował nowy kampus Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. To jest jeden z wiodących architektów krakowskich.
[Strzelczyk]
No i też wiesz, trudno bez fenomenologii myśleć o Wojtyle.
[Słomka]
Wobec tego od razu przeskoczymy do kolejnej daty, żeby Wojtyła się znalazł. 1983 rok, zaczynają się rozmowy w Castel Gandolfo. To robi Jan Paweł II, organizuje Tischner, Michalski, tam jeszcze inni.
I to było co dwa lata. Pierwsza rozmowa, jak się patrzy na spis gości, Lévinas tam jest. Śmietanka filozofii i fenomenologii europejskiej. Oczywiście, to nie jest tak, że wtedy Jan Paweł II zaczynał.
To jest ciąg dalszy całego wchodzenia Wojtyły w fenomenologię i jeden z ważnych wątków ich przyjaźni głębokiej i zaufania, jakim Wojtyła obdarzał Tischnera. Wątek Polski dociągnęliśmy.
[Strzelczyk]
Wiesz co, ja bym pociągnął go nawet trochę dalej, dlatego że jednak u Wojtyły wyraźnie widać taką próbę budowania zrębów filozofii w oparciu o wymiar etyczny osoby i o jej godność. No i tu trudno powiedzieć, że to nie jest zbieżne przynajmniej z tymi intuicjami, które u Lévinasa w ogóle są centralne.
[Słomka]
Na pewno je znał. Dzięki Tischnerowi, ponieważ to Tischner wprowadził Lévinasa do Polski i Tischner zapoczątkował ruch, dzięki któremu ważne dzieła Lévinasa mamy na polski przełożone i to funkcjonuje. Również Tischnerowi zawdzięczam to, że zająłem się Lévinasem kilka lat temu, ponieważ gdzieś tam w dawnych latach słuchałem wykładów Tischnera i on powiedział takie zdanie, zaczynając wykład o Lévinasie.
Tak, jak czytam Lévinasa i próbuję go wykładać, to mam głębokie poczucie, że nie do końca go rozumiem, a wtedy ja sobie myślę: Boże, taki profesor i taki tekst.
[Strzelczyk]
To teraz, wiesz, ja muszę zrobić levinasjański coming out pewien, bo ja się z kolei spotkałem z myślą Lévinasa trochę niechcący, ale w moich wczesnych latach studiów, jeszcze przed święceniami, to było dokładnie 30 lat temu, zostałem poproszony o pomoc w dokończeniu redagowania książki. Tej, którą mi podarowałeś. Tak, czyli książka nosi tytuł Kochać Torę bardziej niż Boga, Azzolino Chiappini, taki właściwie fryburski teolog, ale Szwajcar z włoskiej strony.
I książka była o teologii i wątkach filozoficznych zawartych w lekturach talmudycznych Lévinasa. I to było moje takie zderzenie bardzo gwałtowne, dlatego że ja wtedy po pierwsze uczyłem się języka, a to była sytuacja taka, że tam trzeba było poskładać tekst bardzo tak, powiem tak, bardzo kreatywnie, ale bardzo nieporządnie pisany, podopinać przypisy, odnaleźć miejsca, a część to było jednak po francusku tego Lévinasa, a ja francuskiego dopiero się uczyłem wtedy, więc to było gigantyczne wyzwanie. Natomiast siła tej myśli zrobiła wtedy na mnie gigantyczne wrażenie i wtedy też pierwszy raz zobaczyłem, jak bardzo pewne wątki w filozofii europejskiej, które dla mnie nie były jasne, to znaczy z historii filozofii ja nie wyniosłem takiej wiedzy, były zbudowane na intuicjach właśnie związanych z myślą żydowską, teologiczną ściśle.
Bo to u Lévinasa wydaje się być kluczowe w ogóle.
[Słomka]
No to już zaczęliśmy, że fundament, podstawowy fundament to jest judaizm talmudyczny i idźmy dalej. A więc u Husserla w tym miejscu, gdzie krzyżowały się i zaczynały drogi filozofii europejskiej, Lévinas wszedł w fenomenologię i to przyjął jako podstawowy sposób swojego myślenia. To w Całość i nieskończoność podaje.
Potem w 1930 roku uzyskał obywatelstwo francuskie, co ocaliło mu życie. Bo w 1939 został wcielony do wojska. Był, co nie jest dziwne, tłumaczem języka rosyjskiego, niemieckiego i francuskiego.
Każdy z tych trzech języków był jego rodzimym. A potem francuski był chyba najpóźniejszy, ale to stał się językiem jego pisania filozoficznego. I spędził prawie całą wojnę w obozie jenieckim.
To właśnie tylko dlatego, że był obywatelem francuskim i uwięzionym w czasie wojny jako żołnierz, to nie poszedł, tak jak duża część jego rodziny, do obozów zagłady. Tu jeszcze jeden wątek, który jest bardzo istotny, żeby zobaczyć całą taką wielobarwność tego pejzażu. Otóż gdy Lévinas studiował u Husserla we Freiburgu, asystentem był Heidegger.
Heidegger już wydał Bycie i czas i Lévinas był absolutnie zachwycony filozofią Heideggera, tą książką. Przypomnijmy, w 1933 roku, gdy Hitler doszedł do władzy, Heidegger bardzo chętnie przystąpił do partii. Przez chwilę był rektorem Uniwersytetu we Freiburgu, potem cały czas tam wykładał, ale jego aktywny, chciałoby się powiedzieć szczery, akces do nazizmu był trwały i po wojnie uniki były bardziej taktyczne niż szczerym żalem.
Jeszcze jedna ciekawostka. Ciekawostka to taki epizod, który składa się na mozaikę. W 1934 roku, a więc już Heidegger nazista, we Freiburgu, na seminariach Heideggera uczęszcza młody jezuita Karl Rahner, który potem napisał, że to był nauczyciel.
Pomijam okoliczności polityczne, ale zrozumienie Rahnera bez pamięci o tym intelektualno-formacyjnym okresie to jest niemożliwe. I tak jest to trudne, ale to trzeba pamiętać.
[Strzelczyk]
To jest w ogóle złożone pokolenie. Jak popatrzymy na filozofów i teologów, którzy potem do pełni sił twórczych dochodzą w latach 50., 60., to my często zapominamy o tym, że tam pod spodem jest trauma jednej albo dwóch wojen.
[Słomka]
I nawet nie pod spodem, to jest wokół nich, w nich, wszędzie. To również przecież mówimy Freiburg 1916–1918, 1923–1928, to są Niemcy w stanie kompletnej degrengolady, wewnątrz której wykuwa się nazizm. To jest wszędzie, w gospodarce, w społeczności, w myśleniu.
Także ja to zawsze chętnie medytuję. Jeszcze inny moment. Francja 1940, Lyon, to jest Niemcy, wisi wojna, a dwóch jezuitów, de Lubac i Daniélou, zakłada Sources chrétiennes.
[Strzelczyk]
No wiesz, bo tyle mogli, nie?
[Słomka]
Ale wiesz, takie spojrzenie w dal, że to jest jak Luter, kiedy się go pytają, co by robił, gdyby się dowiedział, że jutro będzie koniec świata. Sadziłbym jabłonie. Sadzenie rzeczy, gdy wydaje się, że jutro nie będzie.
Ja często wracam, myślę, do tego. A teraz wracamy do Lévinasa. Więc już po wojnie jest tylko Francja.
Lévinas złożył ślub nigdy nie postawić stopy na ziemi niemieckiej. Ślubu dotrzymał i Francja stała się jego ojczyzną uniwersytecką. Dała mu możliwość pracy na uniwersytetach, pisania, środowisko.
I to, co jest dla nas tutaj ważne, stopniowo narasta, odżywa cały duch talmudyczny u Lévinasa. On przez pięć lat w Paryżu uczęszczał na seminaria, wykłady rabina dosyć tajemniczej postaci. Jest tylko jego pseudonim, nawet nie wiem jak przeczytać.
Chouchani, Chouchani. I wiadomo, że kilku znanych ludzi uczyło się u niego Talmudu i nic więcej. A potem gdzieś zniknął.
Także nie jest to legenda, jest to żywa postać, o której nie wiadomo nic. Potem sam Lévinas przez cały swój aktywny czas, to było ponad 30 lat, co sobotę wykładał Talmud w Wyższej Szkole Rabinistycznej. I potem zaczął pisać swoje lektury talmudyczne, najpierw pierwsze, potem drugie.
A więc to myślenie żydowskie, biblijne, talmudyczne, to jest stale obecny i coraz bardziej żywy fundament, nerw myśli Lévinasa. Jak chcę go opisać, to mówię, to jest rabin żydowski, który świetnie porusza się po filozofii europejskiej, ale jego tożsamość jest tam.
[Strzelczyk]
Bo on też miał bardzo głębokie rozumienie chrześcijaństwa. Trzeba mu to oddać, jak na człowieka, który nie był od wewnątrz.
[Słomka]
Nie, nie był od wewnątrz. W ogóle miał generalnie z katolikami zwłaszcza bardzo dobre kontakty, nawet serdeczne przyjaźnie. Dobrze jest wspomnieć jeszcze jedną postać, Franz Rosenzweig.
On jest pokolenie starszy od Lévinasa i wywodził się z takiej zupełnie zlaicyzowanej niemieckiej rodziny żydowskiej. W czasie pierwszej wojny światowej był już dorosły, był żołnierzem. Ale w tym czasie, na początku XX wieku, z takiego zlaicyzowanego, zobojętniałego judaizmu, Rosenzweig nawrócił się.
Przeżył głębokie odnowienie i w swoim nawróceniu rozważał, czy wejść w judaizm, czy w chrześcijaństwo. I to jest znamienne, że chrześcijaństwo on zgłębił duchowo, ale potem stwierdził, że nie, jego ojczyzną jest judaizm. I Gwiazdę zbawienia Rosenzweig pisał po okopach pierwszej wojny światowej, i Lévinas w Całości i nieskończoności napisał na początku jedno zdanie.
Franz Rosenzweig jest na tych stronach zbyt obecny, aby go cytować czy dawać przypisy.
[Strzelczyk]
I pewnie dzięki temu zdaniu również Franz Rosenzweig został przetłumaczony, bo on prawdopodobnie pozostałby postacią wewnątrz tego stosunkowo wąskiego kręgu myśli żydowskiej. Natomiast dzięki Lévinasowi Rosenzweig wychodzi na zewnątrz. No tak, wystarczy takie zdanie.
I to jest lektura, która moim zdaniem jest obowiązkowa, jeżeli chodzi też o rozumienie w ogóle kultury europejskiej połowy XX wieku. Bo tę książkę przeczytało mnóstwo filozofów i teologów, którzy potem kształtowali nasze korzenie, powiedzmy.
[Słomka]
No tak, w tej chwili jesteśmy przy Lévinasie i pokazujemy, w zasadzie nie możemy w ogóle zacząć mówić o tym, o czym on myśli, bo każdy punkt to jest skrzyżowanie jakichś dróg. A i tak tylko tutaj przygotowałem, wybrałem te takie najbardziej charakterystyczne, również te prowadzące do Polski.
[Strzelczyk]
Ale to spróbujmy już się teraz zmierzyć jednak z tymi intuicjami głównymi. Bo rzeczywiście, tak jak powiedziałeś, bardzo często Lévinas kojarzy się z tym prymatem etyki w stosunku do ontologii i w ogóle zdaje się, że tam jest kilku co najmniej myślicieli europejskich w tym pokoleniu, którzy się zastanawiają, jak podejść do kryzysu metafizyki, poszukując innego sposobu zakorzenienia pewnego gruntu filozoficznego, na którym można potem budować inne rzeczy. O tym rozmawialiśmy: teologia jako myśl silna.
[Słomka]
I wtedy też wyszło nam to już w drugiej połowie XX wieku, ale to zaczęło się od początku XX wieku czy nawet wcześniej, że ta klasyczna postać metafizyki w myśli filozoficznej na różne sposoby kruszyła się i była postrzegana jako coś, z czym trzeba coś zrobić, powtarzać się tego nie da. I Lévinas ewidentnie buduje metafizykę, używa również tego słowa. I to robi na początku, w pierwszych częściach swojego głównego dzieła, nazywa się to Całość i nieskończoność.
Właściwie sam tytuł godzin jest do skomentowania. Całość to świat, mówiąc tak bardzo nieprecyzyjnie, to fizyka, a nieskończoność to metafizyka. Przy czym potem mamy cały problem z ustaleniem, co rozumiemy jako fizykę, jako metafizykę, ale myślenie całości u Lévinasa to jest również myślenie bytu, bycia i to po żydowsku bardzo mu się łączy ze światem materialnym, poznawalnym naukowo, z tym wszystkim, co bada Kartezjusz, zanim dojdzie do cogito.
To jest ważny myśliciel Lévinasa. I to jest całość. Natomiast nieskończoność jest czymś, co jest poza całością.
Wyjście z całości do nieskończoności to jest ruch metafizyczny. Lévinas tu na ziemi jako jedyną nieskończoność postrzega człowieka. Tylko człowiek jest nieskończonością, która nie mieści się wewnątrz całości.
A człowiek jednocześnie wychodzi poza całość ku nieskończoności, czyli ku metafizyce i tu jest ten Lévinasowy moment. Pragnienie tego, co nieznane, niepojęte. On dokonuje takiej klasycznej fenomenologii pragnienia i fenomenologii, która pokazuje pragnienie jako źródłowo wychodzące z serca ludzkiego, ludzkie.
I to pragnienie ma moc wychodzenia poza całość.
[Strzelczyk]
Ja bym się tu wciął, bo mnie bardzo korci odwrócenie twojego tytułu. U Lévinasa poniekąd to teologia jest ancilla philosophiae. Ja znowu podchodziłem do Lévinasa od drugiej strony, to znaczy od czytania tych tekstów żydowskich jako punktu wyjścia.
I też właśnie w połączeniu z Rosenzweigiem i tymi wątkami intuicji związanych z Holokaustem, które są pod spodem itd. I tam te intuicje, które przechodzą w filozoficzne, one są zbudowane po pierwsze na idei stworzenia i na specyficzności stworzenia człowieka. Bo to jest wątek ściśle biblijny i on jest przetransponowany na uniwersalizm języka filozoficznego, ale intuicje są ewidentnie zbudowane na elementach biblijnych.
[Słomka]
To znaczy Biblia jest fundamentem, to nie są elementy biblijne. I ja chyba zapomniałem o tym powiedzieć ze względu na oczywistość. Stworzenie, człowiek jest stworzeniem, to jest arche.
To nie jest biblijne, to nie jest filozoficzne, to jest takie najgłębsze arche, z którego Lévinas wychodzi we wszystkim, w życiu, w myśleniu. Pamiętam, to jest przykład takiego zwodniczego komentowania w komentarzach filozoficznych do Lévinasa. Czytałem, jak usiłowano wytłumaczyć, po co on wprowadza kategorię stworzenia.
Lévinas nie wprowadza kategorii stworzenia po cokolwiek.
[Strzelczyk]
Ona jest, ona jest dana w ogóle, stworzenie jest dane.
[Słomka]
Tak, tak. Będziemy mówili chaotycznie, tu się inaczej nie da. Myślenie czy przeżywanie, czy zrozumienie siebie jako stworzenia jest u Lévinasa wcześniejsze od jakiejkolwiek myśli o Bogu.
[Strzelczyk]
Okej, ale tu sam Lévinas by powiedział, że my tak musimy myśleć, bo tak jest powiedziane w Torze. Znaczy, ten wątek, wiesz, jakby pierwszeństwa tekstu, nawet w stosunku do tych głębszych intuicji, to znaczy, my możemy mieć tę intuicję, bo to zostało powiedziane w Torze. Tora jest jakby ujawnieniem formy rzeczywistości.
Oczywiście, to jest pierwotne.
[Słomka]
To jest coś, co potem czy w jego pismach filozoficznych literalnie prawie się nie pojawia, ale bez tego cały gmach leży. W zasadzie te pisma są, dlatego te komentarze filozofów, którzy ignorują tożsamość rabiniczną Lévinasa, no pływają. Jak się idzie za nimi, to właściwie człowiek traci czas i energię i musi wrócić do Lévinasa.
[Strzelczyk]
I drugi wątek, to pragnienie, ono jest jednak wzięte z mistyki. I to też w tych tekstach...
[Słomka]
Ale żydowskiej.
[Strzelczyk]
Tak, tak, tak, tylko że wiesz, każda mistyka, która wchodzi na poziom, powiedzmy, metarefleksyjny, dochodzi do wątku pragnienia w jednej czy w drugiej formie, więc tu jakby się nie ma co spierać. Natomiast oczywiście, że tak, że to jest wzięte z mistyki żydowskiej, która wtedy zresztą jest silnym przedmiotem zainteresowania. Tak jak mistyka chrześcijańska, bo to rzeczywiście wtedy my zaczynamy też traktować bardziej na poważnie mistykę po stronie chrześcijańskiej.
To jest mniej więcej ten sam czas.
[Słomka]
Tak, wrócę i ujmę to... Nie wiem, na ile inaczej, na ile powtarzam swoją myśl. Dojście do przeżycia, bo pragnienie się przeżywa, rozumienie jest wtórne, dojście do przeżycia pragnienia jako fundamentalnego u Lévinasa i w mistyce jest zobaczeniem, że warstwa intelektualna jest wtórna.
I Lévinas robi z tego filozofię. Zresztą on gdzieś napisał, że Europa, Zachód postawił filozofów przed prorokami. I mówi, filozofom chodzi o prawdę, prorokom chodzi o dobro.
[Strzelczyk]
No i tu jest transformacja całości w stronę innego punktu ciężkości, czyli właśnie do etyki. I myślę, że teraz to jest dobry moment, żebyś parę słów o tym powiedział też.
[Słomka]
Gdy my, teologowie katoliccy, mówimy etyka, uruchamia nam się myślenie o dosyć kompletnym zestawie norm, zasad etyczno-moralnych. To w ogóle nie to. A co?
To jest żywy drugi człowiek, który przychodzi i domaga się ode mnie czegoś. To jest to podstawowe doświadczenie, które jest doświadczeniem etycznym, w tym sensie, że tu nie chodzi o prawdę, tu chodzi o dobro. Nie chodzi o dobro jako abstrakt, tylko chodzi o to, że ten drugi człowiek wymaga czegoś, chce.
I dopiero z tego rodzi się coś, co w jakimś tam kolejnym etapie może, nie musi przybrać formuł sformalizowanych.
[Strzelczyk]
I to jeszcze on się domaga nie przez to, że komunikuje, że się domaga. Tylko że on sam tym, że się pojawia.
[Słomka]
Tak, skoro przychodzi i jest blisko, to to zmienia wszystko. I to Lévinas w Całości i nieskończoności eksploruje obszernie na różne sposoby. Że ten drugi właściwie jest, on nawet, Lévinas od razu, to nie jest takie bycie neutralne.
Komputer jest. A drugi domaga się, po prostu jego bycie, jego obecność, trzeba tych słów używać, zmienia zupełnie stan mój. I to jest dla Lévinasa podstawowe doświadczenie, przeżycie dobra jako drugiego, który ode mnie czegoś potrzebuje.
[Strzelczyk]
No i tu wchodzi pojęcie odpowiedzialności, które jest kluczowe, zdaje się.
[Słomka]
Skoro drugi jest, to już ja jestem za niego odpowiedzialny.
[Strzelczyk]
To nie jest oczywiste.
[Słomka]
Zgadzam się, przepraszam bardzo.
[Strzelczyk]
Wiesz, bo tu dochodzimy do momentu, w którym pojawia się coś, co właśnie, zwłaszcza dzisiaj może, absolutnie kontrkulturowe. Tak. To pojawienie się drugiego, ono wytwarza właśnie to sprzężenie etyczne, które jest zupełnie fundamentalne i na którym potem budujemy cały opis rzeczywistości.
[Słomka]
Pozwolę, że tutaj zrobię małą dygresję, taką znowu trochę erudycyjną, mianowicie jeszcze jedna postać, Martin Buber. On był o pokolenie starszy od Lévinasa i to jest taka najbardziej sztandarowa postać tak zwanej filozofii dialogu, która już wtedy się pojawiła. Lévinas, średnio młody, zaczął polemizować z Martinem Buberem, na co ten dosyć gwałtownie odpowiedział.
To była taka wymiana tekstów kilku i ona dotyczyła tego, że Martin Buber, pisząc swoje Ich und Du, Ja i Ty, robi analizę, fenomenologię relacji międzyludzkiej, wychodząc od intelektu, porozumienia, wymiany myśli jako czegoś, co tworzy tę wspólnotę. Lévinas skrytykował go mówiąc: nie, wszystko zaczyna się od tego, że ten drugi chce chleba. To, czy będzie wspólnota intelektualna, to jest wtórne, może zaistnieć, może nie zaistnieć.
No i to pokazuje znowu to, o czym mówisz, o czym staramy się mówić, że tu jesteśmy zdecydowanie przed wymianą myśli, przed konceptualizacją, przed czymś, co jest filozofią, co jest intelektem. To jest podstawowe, bardzo konkretne, cielesne ludzkie doświadczenie. Ten drugi pojawia się niepytany.
To on nie pojawia się na zaproszenie, dlatego że ja chcę, tylko pojawia się, zawsze nie w porę. I domaga się. I teraz wrócę do tego wątku, który zacząłeś, który jest fundamentalny.
To jest kontrkulturowe. I w pewnym sensie tutaj przypominają mi się te słowa Jezusa: jeżeli ktoś chce iść za mną, niech się zaprze siebie samego. Te słowa są dzisiaj fundamentalnie kontrkulturowe.
Właściwie, jeśliby opisać relację przesłania ewangelicznego do dominującej kultury dzisiaj, to wystarczy pokazać te słowa. Jak to zaprzeć siebie samego. I w tym opisie Lévinasa, ten drugi, który do mnie przychodzi, który narzuca mi, że jestem za niego odpowiedzialny, bez pytania mnie o zgodę, to pobrzmiewa dokładnie to samo.
Trzeba, jeśli ktoś chce ocalić swoje życie, straci je. Kto straci swoje życie, ocali je. Ta dialektyka, to słowo używam, bo nie mam lepszego, wybrzmiewa w tym fundamentalnym opisie Lévinasa.
Można to nazwać prymatem etyki, ale jeżeli zostaniemy przy frazie prymat etyki nad metafizyką, słuchacz wykształcony w klasycznej filozofii włoży to w swoje ramy pojęciowe i odłoży na półkę.
[Strzelczyk]
I tu, wiesz, moim zdaniem jest jeszcze jeden bardzo ciekawy wątek znowu na styku tego myślenia filozoficznego i teologicznego. Mianowicie ujęcie mesjanizmu u Lévinasa. Bo u Lévinasa w zasadzie mesjaszem może być każdy, o tyle, o ile rozpoznaje się wewnątrz tej odpowiedzialności i ją podejmuje.
Czyli podjęcie odpowiedzialności, to jest bycie mesjaszem.
[Słomka]
Tak, ale przepraszam, że jeszcze wrócę, bo ten wątek mesjanizmu, Lévinas go podejmuje i to jest bardzo konkretny też moment, kiedy są dyskusje o rodzącym się państwie Izrael, a mesjanizm buzuje w różnych kręgach. Natomiast wrócę jeszcze do tej kontrkulturowej idei i tu jest bardzo ważny, wszystko jest fundamentalne, ale to jest ważny wątek wolności. Lévinas pisze o wolności, jest to wolność nadana, używa takiego feudalnego zwrotu: inwestytura wolności.
I on robi najpierw fenomenologię wolności. Człowiek jest wolnością, pragnieniem, wolnością. Człowiek nie jest w pierwszym rzędzie istotą myślącą, tylko istotą wolną, pragnącą, odpowiedzialną.
To jest cała perspektywa, którą tutaj staramy się pokazać. Ale wolność rozpoznaje, że jest ograniczona, napotyka na przeszkody, których nie może pokonać. I z tego rozpoznania rodzi się poczucie winy.
Co z tego, że jestem wolnością, skoro nie mogę wszystkiego? Lévinas mówi o poczuciu winy. Przeskoczę nieco dalej do tego centralnego punktu.
Drugi człowiek, gdy pojawia się, to już opisaliśmy, jest usprawiedliwieniem mojej wolności. Domagając się odpowiedzialności, apeluje do mojej wolności. I to jest jedyne słowo, jedyny apel, który tę moją wolność usprawiedliwia.
Ja mogę odpowiedzieć, mogę nie odpowiedzieć. Cokolwiek zrobię, to jest dopiero prawdziwym gestem mojej wolności.
[Strzelczyk]
Aczkolwiek ja bym użył innego słowa, to znaczy bardziej uzasadnia niż usprawiedliwia.
[Słomka]
Ale Lévinas mówi o usprawiedliwieniu. To pamiętam, bo to studiowałem dosyć długo, żeby zrozumieć. Tam jest poczucie winy i usprawiedliwienie.
U Lévinasa to są ściśle te kategorie. Tak że to trzeba zostawić w tej takiej ścisłej, mocnej nomenklaturze poczucia winy, które i tak nigdy nie zniknie. I oczywiście można go interpretować psychiatrycznie, ale to jest jałowe.
Tutaj przeskoczę. Ta fenomenologia, ten opis wolności nadanej, wolności, która usprawiedliwia się dopiero wobec innego, jest ewidentną taką, chociaż tam nie ma nigdy wprost powiedziane, polemiką wobec koncepcji Sartre’a. Wystarczy zestawić: inny jest granicą mojej wolności.
To jest znowu dominujące. U Lévinasa inny jest warunkiem mojej wolności. Tak że to jest kontynuacja tego wątku, który okazuje się wątkiem wypracowanym wewnątrz Zachodu i kontrkulturowym wobec coraz bardziej dominującej kultury samorealizacji.
[Strzelczyk]
No i ta kultura odpowiedzialności nam się nie udała. To trzeba sobie jasno powiedzieć, że mimo prób Lévinasa z jednej strony, Wojtyły z Miłością i odpowiedzialnością z drugiej strony i jeszcze z paru stron innych myślicieli, to niestety bardziej nam się realizuje ten scenariusz czarny, który był przewidywany przez Nietzschego, niż ten zwrot ku odpowiedzialności, który był postulowany przez tych filozofów. I to trochę jest przerażające.
[Słomka]
Tak, natomiast tych filozofów mamy, te teksty mamy. To jest pewien punkt odniesienia, który nam intelektualnie pozwala dogłębnie przemyśleć również te groźne elementy we współczesnej kulturze Zachodu. Tu kłania się Gaudium et spes, początek.
Świat dzisiejszy, zdolny do najlepszego i najgorszego. Więc z dzisiejszej perspektywy może się wydawać, że początek Gaudium et spes jest zbyt optymistyczny. To jest znowu to, co ty mówisz, ale on taki jest.
To może tam jest jednak w głębi chrześcijańska nadzieja.
[Strzelczyk]
Wiesz co, ale też trzeba oddać sprawiedliwość światu, że on jest może nieidealny, natomiast żyje nam się w nim dobrze. Więc ten optymizm, on nie jest zupełnie nietrafiony.
[Słomka]
O tym to samo powiedziałem.
[Strzelczyk]
To jest tylko kwestia tego, że w takim głównym nurcie naszego myślenia ciągle to podejście od strony odpowiedzialności, ono się zderza jednak z tym pragnieniem mocy, które nam Nietzsche opisał dramatycznie. I to pragnienie mocy, delikatnie mówiąc, wygrywa nad pragnieniem odpowiedzialności.
[Słomka]
W tej chwili to dzieje się blisko nas, na naszych oczach, wszędzie. Ale nie mamy nic innego do roboty, jak szukać głębokich źródeł, żeby budować poczucie odpowiedzialności.
[Strzelczyk]
Dla mnie przeczytanie Lévinasa to nie był żart. Jestem dość mocno przekonany, że my mamy bardzo istotny niedobór etyki w naszym myśleniu o rzeczywistości. I to właśnie etyki nie tyle rozumianej jako konkretne zestawy norm, ale jako fundamentalny wymiar bycia odpowiedzialnym za drugiego.
Tak, że to jest nasze człowieczeństwo. I to jest też istota Ewangelii. Jak się czyta te komentarze Lévinasa do Talmudu, to czuć, że to jest jednak Żyd.
[Słomka]
To jest oczywiste.
[Strzelczyk]
Ale z drugiej strony, że ja sobie parę razy wyobrażałem Lévinasa w tej scenie, w której Jezus mówi, że niedaleko jesteś od Królestwa Niebieskiego. Te intuicje są tak fenomenalnie zbieżne z tym, co w Ewangelii się znajduje, że aż zawstydzające momentami. W tym sensie, że wiesz, że niekoniecznie główny nurt myśli chrześcijańskiej w tym czasie widzi to tak wyraźnie.
[Słomka]
Tak. Ja swoją książkę podsumowałem odwołaniem do przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. I ten gest, ten ruch Samarytanina, który widzi leżącego człowieka, jest dokładnie tym ruchem, który rośnie z serca.
Tam nie ma śladu pośrednictwa, myślenia o tym, wedle przykazania, nieprzykazania, tylko... Natomiast odmowa czy pominięcie przez faryzeusza, lewitę wymaga usprawiedliwienia myślenia i też jest w pełni ludzka. Bo oni też uruchamiają mechanizmy ściśle ludzkie, że trzeba się usprawiedliwić.
Trzeba znaleźć powód, dlaczego nie pomagam. Bo głębiej jest ten człowiek, który wzywa swoją...
[Strzelczyk]
Swoją bezbronną obecnością.
[Słomka]
Swoją zranioną, bezbronną obecnością. Także to tak jest. Natomiast tu jeszcze właściwie nie wiem w którą stronę, może jeszcze mi się otwiera kilka ścieżek.
[Strzelczyk]
To wybierz jedną, bo powoli będziemy musieli lądować.
[Słomka]
Dobra. To wobec tego ateizm. W Całości i nieskończoności jest punkt zatytułowany ateizm, czyli wola.
Albo wola, czyli ateizm. W każdym razie Lévinas, pamiętamy, jest stworzenie. Człowiek jako stworzenie jest punktem fundamentalnym jego myśli.
I Lévinas z tego, że człowiek jest stworzony jako wolny, wyprowadza możliwość ontologiczną, to nie są jego słowa, ale moje, ateizmu. I mówi mniej więcej w ten sposób. Jest świadectwem wielkości stwórcy, że potrafił postawić na nogi, to chyba dosłownie go cytuję, istotę zdolną do życia samodzielnego.
Że Boża wszechmoc, która się wydaje nie zostawia miejsca w cudzysłowie na nic, jest tak wielka, że stwarza istotę od siebie, swojej wszechmocy niezależną, zdolną do życia w pełni ludzkiego, samodzielnego. Czyli do bycia ateistycznego i istotę, która dopiero w akcie wiary może zwrócić się do Boga. Tak więc to dla nas wychowanych w teologii, która na ateizm patrzy zawsze z perspektywy zawinionego, dla mnie to było bardzo takie ożywcze, że spojrzenie na samą możliwość ateizmu jako świadectwo wielkości Boga.
[Strzelczyk]
Bo to tak naprawdę idzie w stronę taką, że ateizm jest wyjściowy. Człowiek zostaje stworzony z tak daleko idącą wolnością, że on każdego musi wybrać dopiero.
[Słomka]
To jest przeciwieństwo anima naturaliter christiana.
[Strzelczyk]
Dokładnie. W tym Boga musi wybrać.
[Słomka]
Odnieść się do niego, wybrać, skierować do niego. Ale tak, upraszczając, ponieważ ta myśl Lévinasa jest taka, że jednak ten Bóg jest zawsze wszędzie bliziutki. No bo on jest w pragnieniu dany cały czas.
Tak, ale w innej swojej książce Lévinas, co czyni bardzo rzadko, przywołuje wprost psalm. Przenikasz i znasz mnie, Panie. Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję.
Z daleka spostrzegasz me myśli. Lévinas przywołuje go, mówiąc, ileż tu jest ciepła, zaufania, bliskości. Znowu tutaj Sartre mi służy jako figura negatywna.
To też jest uproszczenie, ale Sartre postrzega Boga jako kontrolera, który podgląda go i od którego trzeba uciec. Lévinas to przenikanie Boga widzi jako coś najpiękniejszego. A jednocześnie chwali ateizm, natomiast jest bezlitosny wobec bałwochwalstwa, jak prawdziwy Żyd, rabin.
[Strzelczyk]
Teraz, wiesz, ten moment, w którym jemu jest, powiedzmy, łatwiej przeżyć tę perspektywę bliskości Boga, to jest po pierwsze, że to jest człowiek wierzący. Po drugie, jeżeli my popatrzymy na byt osobowy jako na byt odpowiedzialny, no to Bóg jest tym, który jest hiperodpowiedzialny za swoje stworzenie. I ten rodzaj pragnienia, które nas ewentualnie zwraca ku niemu, ku zjednoczeniu, to jest też przypisywane jemu jako ruchowi ku nam.
[Słomka]
Tak, przy czym Lévinas, jak prawdziwy Żyd, w ogóle nie widzi konfliktu właśnie na bazie tego opisu stworzenia wolności między wolnością człowieka a wszechmocą Boga. On napisał taki cykl esejów o judaizmie, który zatytułował Trudna wolność, że wolność jest istotą relacji między Żydem a Bogiem, między ludem wybranym a Bogiem, między człowiekiem a Bogiem. I teraz eksplorowanie tej wolności to jest jeden z tych wątków istotnych myśli Lévinasa.
[Strzelczyk]
No i tu chrześcijaństwo wychodzi Pawłem w trochę innym kierunku, bo my mówimy tak: w Chrystusie to, czego nie potrafimy sobie przezwyciężyć w zakresie realizowania naszej wolności, tak naprawdę dzięki Bożemu obdarowaniu, dzięki Chrystusowi zostaje przetworzone, przemienione, otwarte itd. Czyli my uzyskujemy wolność w Chrystusie i ona jest jakby odpowiedzią na grzeszność, czyli na winę, która ewentualnie stoi pod tym poczuciem winy, które u Lévinasa jest. A zdaje się, że u Lévinasa to pozostaje w napięciu do końca, bo nie ma tego wątku pod tytułem Chrystus, który jest pośrednikiem i pojednacielem tak naprawdę pomiędzy tymi rzeczywistościami.
[Słomka]
Tak, znaczy u Lévinasa to ewidentnie pozostaje w napięciu. Zresztą żydowski charakter jego myśli wyklucza systematyzację, wyklucza dokończenie, wyklucza całość jako jakikolwiek. Całość jest zabiciem myśli.
Istotą myśli jest myślenie. Dlatego trudno jest, na przykład Paweł jako Saul był rabinem. To jest ta sama formacja duchowo-intelektualna.
I Paweł jako rabin przeżył do głębi spotkanie z Jezusem i nawrócenie na Jezusa i to, co ty mówisz, jest pokazaniem tych regionów, do których Lévinas nie wszedł. I to jest na żywo, to również w wielu, wielu punktach takie spotkanie żywego judaizmu z żywym chrześcijaństwem. Jesteśmy teologami, więc ze wszystkich sił staramy się myśleć na żywo po chrześcijańsku, więc nie ma co się krygować.
[Strzelczyk]
Myślę, że to jest dobry punkt, żebyśmy powoli zakończyli. Zachęcamy bardzo do lektury po pierwsze samego Lévinasa, po drugie Rosenzweiga, o którym tutaj wspominaliśmy, po trzecie twojej książki o Lévinasie. Adresy bibliograficzne będą w opisie podcastu.
Póki co dziękujemy, do zobaczenia, do usłyszenia.
[Słomka]
Bardzo państwu dziękuję za uwagę, szczęść Boże.
[Strzelczyk]
Szczęść Boże.