odcinek #46 - Jóźwik & Strzelczyk

Co z tą katechezą (parafialną)?

W tym odcinku rozmawiamy z dr Magdaleną Jóźwik, teolożką dogmatyczną i członkinią Zespołu ds. Katechezy Parafialnej przy Komisji ds. Wychowania Konferencji Episkopatu Polski. W centrum rozmowy znajduje się pytanie o to, jak dziś myśleć i organizować katechezę parafialną. Przyglądamy się pracom nad ogólnopolskim dokumentem wizyjnym i podręcznikiem dobrych praktyk. Mówimy też o inicjatywach oddolnych – szkołach katechistów, formacji świeckich i wyzwaniach związanych z mentalnością i realiami duszpasterskimi.  

Podejmujemy między innymi następujące tematy: kto może prowadzić katechezę dorosłych, co oznacza, że każda katecheza ma być kerygmatyczna, i dlaczego nie wystarczy powielać modelu szkolnego. Rozmawiamy o potrzebie integralnego podejścia – łączenia wiary, wiedzy i wspólnoty – oraz o tym, jak tworzyć parafię jako realne miejsce formacji chrześcijańskiej. To odcinek o zmianie, która już się dokonuje – i która domaga się zaangażowania całego Kościoła.

Transkrypcja rozmowy: 

[Strzelczyk]
Witamy państwa bardzo serdecznie w kolejnym odcinku podcastu Teologia z Katowic. Dzisiaj witam panią doktor Magdalenę Jóźwik, czyli Magdę, bo jesteśmy na tym oczywiście, którą zaprosiłem dzisiaj w związku z jednym z projektów, które wykonuję czy realizuję w ramach prac przy Konferencji Episkopatu Polski. Ja nazywam się Grzegorz Strzelczyk, jestem adiunktem Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego.
Zapraszamy do posłuchania podcastu, który będzie o katechezie parafialnej, tak?
[Jóźwik]
Tak, dokładnie.
[Strzelczyk]
To zacznij może od tego, że po prostu opowiedz, co tam się dzieje, bo słyszymy o tym w mediach, coś się dzieje wokół katechezy parafialnej i chyba wszyscy przypisują to temu, że mamy jakiś kryzys nauczania w szkołach związany z decyzjami jakimiś zewnątrzkościelnymi itd. A to chyba nie do końca o to chodzi, takie mam wrażenie.
[Jóźwik]
Czasami w kościele to jest tak, że taki zewnętrzny kryzys pomaga nam się zmobilizować wewnętrznie i chyba przypadek katechezy parafialnej jest tego przykładem. Bo faktycznie nasz zespół do spraw katechezy parafialnej, którego przewodniczącym jest biskup Artur Ważny, został powołany w związku z tą planowaną redukcją lekcji religii w szkole. Przecież w szkole nie mamy katechezy, w szkole mamy lekcje religii.
I w związku z tym pojawiło się pytanie o to, jak przygotowywać do sakramentów, jak w takim razie zabezpieczyć tą działalność katechetyczną kościoła, skoro już teraz nie będzie można to robić w takim wymiarze jak to było w szkole. No i tutaj od razu można zauważyć pewne zamieszanie. I to zamieszanie jest ogólnopolskie i jest bardzo mocno związane z kontekstami różnych diecezji.
Ponieważ w niektórych diecezjach przygotowanie do sakramentów, zwłaszcza do pierwszej komunii czy do bierzmowania, odbywało się tylko w szkole. I w związku z tym, po prostu w ramach lekcji religii, właśnie pojawił się ten problem, jak to teraz realizować. Natomiast w wielu diecezjach też rzeczywiście oprócz lekcji religii, to w parafiach były, funkcjonowały i są przygotowania do sakramentów i taka działalność po prostu katechetyczna kościoła.
[Strzelczyk]
Mogę się wciąć, bo myślę, że mnie to ciekawi, więc może też ludzi ciekawić, jakie są proporcje tych diecezji. To znaczy, ilu mniej więcej rzeczywiście była już katecheza parafialna przygotowująca do sakramentów, równolegle do lekcji religii w szkole, a ilu nie było? Macie takie dane?
[Jóźwik]
Nie mamy takich danych. Pytanie jest ciekawe, ale nie mamy takich danych. Nasz zespół składa się z osób z różnych diecezji i zasadniczo wszystkich, którzy pracują w tej działalności parafialnej, diecezjalnej, więc mają rozeznanie, gdzie coś jest, a gdzie czegoś nie ma.
Więc bazujemy na naszych doświadczeniach i na naszej wiedzy. Natomiast ciekawe jest to, że zostaliśmy powołani w związku z tym kryzysem lekcji religii w szkole, a właściwie od samego początku naszych prac. Jednym z pierwszych postulatów naszego zespołu jest to, że ten temat katechezy parafialnej, ale w ogóle działalności katechetycznej kościoła wymaga w nas wszystkich jako kościele w Polsce głębokiego nawrócenia.
To znaczy ku temu, że to nie dotyczy przede wszystkim dzieci i młodzieży, ale w ogóle człowieka, w ogóle wierzącego. A po drugie, że powinien być postrzegany jako towarzyszenie w rozwoju wiary człowiekowi, a nie jako przygotowanie do sakramentów.
[Strzelczyk]
Ale to wchodzimy chyba w inny przedział językowy nawet, bo zwykle chyba w takim potocznym mówieniu mówiliśmy o formacji dorosłych i katechezie dzieci i młodzieży.
[Jóźwik]
Tak, i to wymaga również jakiegoś takiego trochę do określenia, ponieważ katecheza jest częścią formacji. Pewnie o formacji kiedyś też porozmawiamy.
[Strzelczyk]
Dobrze, nie, ale słuchaj, ja myślę, że to jest coś, co trzeba teraz przyszpilić, bo żeby też ci, którzy nas słuchają, nie zostali w takim stanie zawieszenia. To czym jest formacja, czym jest katecheza w takim razie? Już abstrahujemy od dzieci, mówimy o dorosłych.
[Jóźwik]
Nie, mówimy o człowieku w ogóle.
[Strzelczyk]
Dobra, mówimy o człowieku, super. To jaka jest różnica?
[Jóźwik]
Taka, że katecheza jest instytucjonalną działalnością kościoła, która ma taki charakter raz, że związany z przekazywaniem wiary od strony treści, ale też wprowadzaniem w doświadczenie wiary, ale jest instytucjonalnym działaniem kościoła. A formacja, można powiedzieć w skrócie, że jest po prostu wzrostem człowieka w relacji z Bogiem i dokonuje się przez osobiste podjęcie tej pracy nad tym wzrostem, ale też jest wspomagana przez środowisko, jest wspomagana też ze strony instytucji kościoła. Więc katecheza wpisuje się w część formacji od tej strony, że Kościół w swojej działalności formacyjnej ma też taką działkę, która jest związana właśnie z katechezą, czyli z tym, żeby człowiekowi pomóc właśnie w tym odkrywaniu wiary, w jej głębszym poznawaniu.
Ale formacja jest czymś szerszym.
[Strzelczyk]
Czyli ja jako wierzący mam prawo oczekiwać od Kościoła, że mnie będzie katechizować wspierając w ten sposób mój wzrost do zjednoczenia z Bogiem. Tak by to powinno wyglądać.
[Jóźwik]
Tak by to powinno wyglądać.
[Strzelczyk]
Więc ogłaszamy proszę Państwa, oczekujcie od Kościoła tego, że w ten sposób będziecie wzmacniani.
[Jóźwik]
Słuchaj, wszyscy ochrzczeni mają prawo i wręcz obowiązek dopominać się o duchowe pomocy dla swojego wzrostu.
[Strzelczyk]
To jest w kontekście prawa akademicznego.
[Jóźwik]
Dokładnie.
[Strzelczyk]
Ale teraz żarty na bok. To jest pewne wezwanie, zdaje się, jeżeli chodzi o Kościół w Polsce, bo znowu chyba były bardzo duże różnice między diecezjami już historycznie. Bo jesteśmy w Katowicach, jakby nie było, i tu jest pewne śląskie doświadczenie, zwłaszcza sięgające korzeniami biskupa Bednorza i pierwszego synodu katowickiego, w którym akcent na katechezę dorosłych był postawiony dość istotnie i wręcz sprawdzanie, czy jest katecheza dorosłych w każdej parafii było częścią wizytacji kanonicznych przez wiele lat.
I biskup Bednorz, zdaje się, do tego wymagał dosyć radykalnie, tak byśmy powiedzieli, używając różnych metod administracyjnych do tego, żeby to się działo jednak, jako biskup. Chyba nie wszędzie tak się w Polsce działo, więc zdaje się, że mamy sytuację różnych prędkości też.

[Jóźwik]
Ja bym nawet te Katowicę tak trochę osadziła w większym realu, bo to, że biskup Bednorz wymagał, to jedno, ale po drodze gdzieś nam się to zgubiło. Żeby ta katecheza dorosłych, czy w ogóle katecheza, no bo właśnie teraz skręciliśmy w kierunku tej katechezy dorosłych, była tak w każdej parafii, to też nie można tu powiedzieć. W diecezjach są różne prędkości.
To jest oczywiste, ale myślę, że dzisiaj oprócz tego, czy jakaś taka działalność w parafiach się dzieje, to na te prędkości nakłada się jeszcze mentalność księży. W poszczególnych diecezjach jest przecież bardzo różna. Po drugie ilość księży, po trzecie możliwości, jeśli chodzi o lokale, możliwości jakichkolwiek zasobów do prowadzenia katechezy.
Ja mam wrażenie, że największy taki stres, taką paniką związaną z tym tematem, to jest pytanie o to, jak my to mamy teraz zrobić. Czy my mamy wrócić do tego, co było trzydzieści parę lat temu, kiedy tylko było wszystko w parafii. Co wiemy, że jest niemożliwe do zrobienia.
A po drugie, teraz mamy dużo mniej księży przecież. To w ogóle jest nie do przełożenia też od takiej strony, że trudno sobie wyobrazić, że księża teraz codziennie, każdy wieczór będą mieli zajęci jakąkolwiek formą katechezy, bo też te formy katechezy są różne i nie chodzi tylko o jedną katechezę. Więc tu uspokajam, że to nie o to chodzi.
Bardziej chodzi przede wszystkim o tę naszą zmianę myślenia, a po drugie o zrozumienie, że działalność katechetyczna Kościoła jest działalnością wspólnoty, a nie tylko duszpasterzy. I tu otwiera się szeroki rozdział, który trochę już jest przygotowany oddolnie. W niektórych miejscach już jest wspierany instytucjonalnie, ale jeszcze na pewno wymaga takiej rzetelnej pracy z księżmi, żeby pomóc im ten potencjał wykorzystać.
No bo oddolnie dzieje się co? Oddolnie dzieje się to, że mamy ruchy grupy i wspólnoty, w których de facto dokonuje się ta działalność katechetyczna. To znaczy tam jest jakiś przekaz nauczania, jakieś wprowadzanie w doświadczenie wiary.
OK, można by było to robić na pewno lepiej i trzeba by się temu przyjrzeć, co tam jest, ale jest jakieś miejsce i przestrzeń, w której się to już w jakimś stopniu dokonuje.
[Strzelczyk]
Ale to znowu się wtrącę, przepraszam. Ale to chyba trzeba tym ludziom powiedzieć, że oni mówią prozą. To znaczy, że oni jednak uprawiają katechezę, bo często chyba tego nie wiedzą.
[Jóźwik]
No tak, tylko że powiedzenie im, że uprawiają katechezę jest trochę niebezpieczne, bo tam się różne rzeczy dzieją. To znaczy od bardzo dobrych po bardzo negatywne z środkiem mieszanym. To znaczy tak, że jak powiemy, że to co się dzieje we wspólnotach jest zawsze katechezą, czy jest już tą formą katechezy, no to trochę jakby dajemy mandat temu, że tak może być.
A najczęściej robią to osoby, które są nieprzygotowane, które robią coś na granicy między świadectwem a coachingiem chrześcijańskim, bo to nawet nie jest głoszenie Jezusa, to jest często coaching chrześcijański. To jest moja osobista diagnoza, jak to można nazwać. No i najczęściej robią to przygotowując się z książek, które gdzieś im wpadły w ręce, z doświadczenia, które mają swoje relacje z Bogiem, no i z tego, co posłuchali na YouTubie.
[Strzelczyk]
Czyli to jest taka słabo zorganizowana działalność Kościoła.
[Jóźwik]
No to jest taka ad hoc zorganizowana działalność Kościoła.
[Strzelczyk]
Tylko wiesz, chyba się trzeba cieszyć, że ona jest.
[Jóźwik]
Tak, tak, tak. I w ogóle, że jest potencjał, że jest chęć, że w ogóle są te przestrzenie. Tylko właśnie chodzi o to, żeby umieć zobaczyć, że ta przestrzeń jest i że można by było pomóc jej lepiej funkcjonować z większą też poprawnością tego, o co chodzi po prostu w katechezie.
Bo przez to, że najczęściej zajmują się tą katechezą w ruchach, grupach i wspólnotach nie teolodzy albo teolodzy z jakąś ograniczoną wizją formacji chrześcijańskiej, no to niestety sprowadza się to do tego, że pewne rzeczy są przeakcentywowane, a niektóre są po prostu niedowartościowane. I są niedowartościowane w stopniu po prostu heroicznym. I to potem sprawia, że ten wzrost w wieże też jest taki, no nierówny to on zawsze jest, ale taki nieintegralny, nie?
Tam pewne rzeczy mocno się wybijają, a niektóre są jakieś bardzo słabe. Więc to jest pierwsza przestrzeń. To jest pierwsza przestrzeń oddolna.
Druga przestrzeń oddolna to jest to, że powstają w Polsce coraz więcej szkoły katechistów, szkoły katechetów, jakieś coś w rodzaju studium wiary, studium rozwijania po prostu tego intelektualnego wymiaru formacji. Aczkolwiek też w rozmowach naszego zespołu pojawiły się głosy, że uwaga, żeby to był też rozwój integralny. To znaczy, żeby nie przeakcentować wymiaru intelektualnego z niedoważeniem duchowego i ludzkiego.
Z kolei ja tutaj też powiedziałam o tym, że tu akurat musimy zwracać uwagę na znowu różne prędkości naszych diecezji, bo czasami jest tak, że uczestnicy tych różnych szkół, studiów organizowanych kościelnie, oni często mają doświadczenie wiary i mają ten rozwój formacji duchowej właśnie we wspólnotach, w ruchach, w grupach, ale właśnie tego intelektualnego im brakuje. Więc żeby też tak nie wylewać dziecka z kąpielą, że po prostu trzeba popatrzeć, jakich mamy ludzi, jakich mamy uczestników. I ponieważ powstaje tego coraz więcej, bo ostatnio też jako Centrum Formacji w Katowicach pomagaliśmy jednej diecezji przymierzyć się do takiego projektu, no to to pokazuje, że jest potrzeba i że ona się oddolnie rodzi.
W wielu miejscach w Polsce w ostatnich latach naprawdę to się wysypało, że już chyba co druga diecezja ma coś podobnego, albo co trzecia to już na pewno.
[Strzelczyk]
Jest ktoś, kto zbiera te dane?
[Jóźwik]
Zbieraliśmy jako zespół właśnie te szkoły katechistów, ale niestety nie powiem ci dokładnie wszystkich danych, jak to wygląda. Nawet ostatnio na zespole żeśmy rozmawiali o różnych modelach tych szkół katechistów. Żeśmy patrzyli na to, jak funkcjonują.
Najstarszą szkołą katechistów jest Szkoła Poznańska, oni byli pierwsi, potem my w Katowicach z naszą szkołą katechetów parafialnych, a potem się w innych miejscach w Polsce pojawiały. To jest kwestia możliwości. Dostępu wykładowców, warunków lokalowych i wszystkich innych rzeczy.
Wszyscy mówią to samo, że co prawda mamy już naprawdę sporo ludzi przygotowanych do pomocy albo do prowadzenia części katechezy parafialnej, to często ten potencjał jest niewykorzystywany. Ze względu na księży.
[Strzelczyk]
Nieprzekonanie czy nieprzygotowanie czy nieumiejętność współpracy?
[Jóźwik]
Wszystko trzy. Wszystkie trzy.
[Strzelczyk]
Czyli chyba wyzwaniem teraz, rozumiem, jest to, żeby spiąć pewną wizję duszpasterstwa parafialnego, zwłaszcza w głowach proboszczów, jak rozumiem, z pewną wizją katechezy, która powstaje, czy powoli się rodzi, która niekoniecznie ma być prowadzona przez tychże proboszczów, ale może być prowadzona przez osoby, które się wyformują w parafii i będą w tej parafii posługiwać i jeszcze proboszcz będzie miał jakiś tam wpływ na, rozumiem, dobór tych osób, czy w jakiś sposób będzie mógł wpływać na kierunek informacji i tak dalej, i tak dalej.
[Jóźwik]
Prawie.
[Strzelczyk]
Okej, rozwiń.

[Jóźwik]
Że te osoby się wyformują w parafii to na pewno nie do końca. To znaczy parafia nie jest w stanie dać sama z siebie takiego przygotowania do prowadzenia katechezy parafialnej. Po prostu nie jest w stanie, kropka.
A propos tej formacji proboszczów, to jest chyba jeszcze głębszy problem, bo tu chodzi w ogóle o nawrócenie z tego, że robimy rzeczy pilne, ale niekoniecznie ważne, na ważne, ale które niekoniecznie są pilne. To znaczy, widzimy to, to szukanie szybkich rozwiązań, to życie ciągle od wydarzenia do wydarzenia, a brak takiego strategicznego myślenia i myślenia o tym głębszym wymiarze parafii. Pochłaniają księży bardzo wszystkie sprawy teraźniejsze, a zwłaszcza proboszczów.
I tutaj te duszpasterskie to jest jedna historia, ale wszyscy wiemy o tych wszystkich budowlanych, finansowych i wszelakich innych. Już nie mówiąc o jeszcze jakichś tam ich osobistych i w ogóle decyzjalnych. Więc to nie sprzyja, nie?
To znaczy, nie mam tej złotej rybki, która potrafi nam wszystkim przekliknąć to w głowie, że jednak myślimy długoterminowo, myślimy wspólnotą, myślimy realizacją wizji kościoła w parafii. Jaką wspólnotą ma być parafia w kontekście wizji kościoła. Nie mam tej złotej rybki, ale ona by nam się bardzo przydała.
No naprawdę by nam się, jak ktoś ma, to niech da. Jesteśmy, szukamy. Bo my jesteśmy w tym miejscu, w którym bez tej zmiany to my będziemy się ciągle rozbijać o to, że tak, tak, co do wizji to się wielu zgadza.
I co do wizji to oni są przekonani, ale kiedy przychodzi życie, kiedy przychodzi praktyka, kiedy przychodzi codzienność parafialna, to się okazuje, że ta wizja ma się daleko od rzeczywistości. Poza tym kwestia współpracy ze świeckimi to jest kwestia zrozumienia tożsamości kim jest ksiądz i kim jest świecki. A my, jeżeli my w kościele ciągle definiujemy świeckich jako nieduchownych, no to jesteśmy w domu, nie?
To znaczy, to jest ten, który nie może robić tego, nie? Ale przecież, no mamy...
[Strzelczyk]
No właśnie może.
[Jóźwik]
No właśnie może, bo w dokumentach kościelnych po prostu od Soboru Watykańskiego II mamy często przypominane, prawda, raz o apostolstwie świeckich, dwa, że o tych, którzy są przygotowani, to oni powinni wspomagać hierarchię w tych zadaniach, które dotyczą realizacji misji Kościoła. Więc absolutnie mogą robić to świeccy. Do tego nie potrzeba święceń.
Zresztą, no, po to jest to przygotowanie, po to jest też ta misja kanoniczna, czy wejście w posługę katechisty. No to to wszystko jest ze sobą związane. No ale to wymaga, no znowu, jakby głębszego fundamentu, nie?
To znaczy tej refleksji na innym poziomie, niż tylko taki, że nasz zespół do spraw katechezy przygotuje program, który należy zrealizować w parafii i odhaczać sobie ptaszkami, że zaliczone, prawda?
[Strzelczyk]
A przygotuje?
[Jóźwik]
Nie jest to możliwe do zrobienia.
[Strzelczyk]
Okej.
[Jóźwik]
To znaczy zespół przygotowuje założenia, jak ma wyglądać katecheza parafialna, ale od strony zagospodarowania różnych obszarów, ale nie jest w stanie, bo żadna parafia nie jest w stanie tego zrobić, dać takiej podstawy programowej, jaką mamy do zrealizowania lekcji religii w szkole. Więc jeżeli ktoś oczekuje takiej podstawy programowej, to jej nie dostanie. Bo po prostu, na przykład, nie da się w poszczególnych typach katechezy, które chcemy zaproponować, nie da się sprowadzić ich wszystkich do jednego mianownika, czy do jednej jakiejś zawartości treści.
Dlatego, że jeżeli katecheza ma być towarzyszeniem człowiekowi w wierze, to to, co trzeba zrobić, to przede wszystkim uświadomić sobie, gdzie on dzisiaj jest w tej swojej wierze. I tu wchodzimy w kolejną rzeczywistość do nawrócenia, że myślimy nie realizacją programu, ale człowiekiem i jego miejscem. Jesteśmy w takiej sytuacji w Kościele, w której mamy na przykład w przygotowaniu dzieci do pierwszej komunii rodzinę głęboko zaangażowane, wierzące i świadome w przekazywaniu wiary.
Rodziny absolutnie niewierzące, niezainteresowane, ale... Posyłające dziecko. Ale posyłające dziecko, żeby poszło z całą klasą, żeby nie było samo.
I mamy środek, który chodzi, bo chodzi, rozumie, nie rozumie, praktykuje, nie praktykuje, plus jeszcze cała seria różnych skomplikowanych sytuacji rodzinnych, prawda? Kolejnych związków, no i wszystkich tych innych rzeczy. Jak dla takiego grona zrobić jedną podstawę programową, która będzie odpowiadała do ich...
No to zróbcie trzy. No...
[Strzelczyk]
Wiesz, bo to jest... Ja sobie myślę tak. Dlaczego nie zrobimy katalogu propozycji?
No bo ja patrzę teraz trochę z punktu widzenia... Byłego proboszcza. Okej, ja nie miałem z tym jakiegoś większego problemu, bo wydaje mi się, że mam elementarną kreatywność jakąś swoją i...
[Jóźwik]
Z naciskiem na elementarną.
[Strzelczyk]
Jestem w stanie pewne rzeczy ogarnąć, ale wyobrażam sobie, wiesz, to w ten sposób, że ja dostaję adres z strony internetowej, na tej stronie internetowej ja mam scenariusze, które właśnie są opisane pod kątem tego, do jakiego adresata są przygotowane.
[Jóźwik]
I to akurat zrobimy.
[Strzelczyk]
A, no to widzisz, to jednak...

[Jóźwik]
Tylko, że bardziej to będzie na zasadzie zebrania różnych dobrych praktyk, które można, bo które są wypracowane i które można zastosować, niż takiej podstawy programowej, którą dostajemy do szkoły. Bo w szkole ma się tabelkę z podstawą programową na poszczególne tematy i się odhacza, tak? Że zrealizowane bądź nie.
A tu bardziej chodzi o to, żeby rozeznając tę potrzebę duszpasterską tych osób, dobrać sobie narzędzie odpowiednie do tego. I to, tak, to akurat chcemy zrobić, dlatego w ostatnich miesiącach też podjęliśmy taką decyzję, jako zespół przy aprobacie naszego szefa, czyli przewodniczącego zespołu, że chcemy zrobić dwa dokumenty. Jeden będzie dokumentem wizyjnym, a drugi będzie dokumentem, będzie po prostu takim podręcznikiem, jak to zrealizować.
Bo są te dobre praktyki, szkoda byłoby je stracić. I chodzi o to, żeby pokazać je, jak to można zrobić. Na pewno to, co jest wielką słabością, wielką obmoczką, z czego sobie zespół zdaje sprawę i nad czym też pracujemy.
Każdy z nas jako praktycy też pracujemy w swoich środowiskach. To jest kwestia tego, że jest za mało materiałów. Jest za mało dobrych, adekwatnych materiałów do prowadzenia.
Jest też problem z mentalnością wszystkich, i księży, i świeckich, że katecheza to jest wykład na temat wiary. I to jest duże ograniczenie. Duże ograniczenie w tym, czym powinna być katecheza.
Bo ona powinna mieć ten walor intelektualny, bo to jest ważne dla rozwoju wiary. Ale nie powinna się tylko do niego sprowadzać. Ponieważ wszyscy wiemy, że metoda wykładowa jest najsłabsza dydaktycznie.
Chyba, że jest to interaktywny wykład, chyba, że jest to tak prowadzone, żeby jednak wzbudzać w uczestnikach jakieś refleksje i pytania. No to wtedy to tak. Bo chodzi o to, żeby człowiek się mierzył z tymi treściami ostatecznie osobiście.
No i pytanie też w tym rozeznaniu trzeba sobie wziąć pod uwagę, czy my w tej katechezie chcemy uzupełnić ten wymiar intelektualny, bo wiemy, że ten przeżyciowy jest gdzie indziej zagospodarowany przez uczestników, czy powinniśmy się też o ten przeżyciowy? I czym innym jest, na przykład, jako metoda dydaktyczna w katechezie praca w grupach, że my sobie porozmawiamy na jakiś temat, a czym innym jest dzielenie, a jeszcze czym innym jest dzielenie słowem. Więc też pracujemy nad tym, żeby te środki dydaktyczne opisać, żebyśmy mieli też świadomość, co one robią z człowiekiem i jak one się mają do tego celu, którym jest to, żeby wspierać, że katecheza wspiera formację chrześcijańską.
[Strzelczyk]
To jest olbrzymi projekt, biorąc pod uwagę zakrój, bo tu z jednej strony mamy pracę nad powiedzmy mentalnością całego systemu kościelnego, poczynając od biskupów, w zasadzie poprzez prezbiterów.
[Jóźwik]
Mamy czterech biskupów w zespole.
[Strzelczyk]
Wydziały teologiczne, no bo tu jeszcze musimy chyba włączyć taki akcent silny formacji księży na poziomie formacji podstawowej, czyli seminariów i wydziałów teologicznych, no bo jeżeli tam jest jakaś katechetyka, to ona to powinna uwzględnić już to, co wy pracujecie prawdopodobnie. Potem mamy gigantyczną przestrzeń formacji tych przyszłych katechetów i katechistów i za chwilę cię będę pytać w ogóle, jaka jest różnica, bo to jest dla mnie misterium ciągle. I trzeci obszar to jest w ogóle właśnie przygotowanie tych scenariuszy, metod, narzędzi, pomocy itd., co biorąc pod uwagę skalę, o której mówimy, jest znaczącym wyzwaniem. Więc to jest, mam wrażenie, że wzięliście na siebie gigantyczny ciężar.
[Jóźwik]
Trochę tak, ale z drugiej strony trochę pewne rzeczy udaje się robić przez to, że nikt z nas nie zajmuje się tylko jedną rzeczą, tylko najczęściej każdy zajmuje się kilkoma. Więc takim łącznikiem między formacją księży a katechezą to jestem akurat ja, ze względu na naszą pracę też w formacji księży, więc na pewno tutaj będę jeszcze też te rzeczy podsuwać. Jeśli chodzi o katechetyków, to trochę jest tak, że my działamy w porozumieniu z Komisją Wychowania Katolickiego, też jesteśmy w relacji, w interakcji z tamtym zespołem.
Część naszego zespołu pisze dyrektorium nowe, katechetyczne, część zespołu w ogóle wykłada katechetykę, więc oni tutaj od tej strony to zagospodarowują. Najsłabiej jest kwestią formacji seminaryjnej, ale ja myślę, że tutaj to chodzi o to, że to pójdzie po prostu przez tych katechetyków, przez ten Wydział Katechetyczny. A chyba najwięcej energii poświęciliśmy właśnie tym szkołom katechistów, katechetów.
A propos rozstrzygnięć, jeśli chodzi o nazwę, to tak, bałagan jest wielki, ale teraz powiedzmy, w jakim jesteśmy momencie. Jesteśmy w takim momencie, że tak, przygotowywane są te dwa dokumenty naszego zespołu, ten wizyjny, który będzie zatwierdzony przez Episkopat i ten podręcznik. Oprócz tego jest, właśnie się pisze nowe dyrektorium katechetyczne, to ogólnopolskie, które będzie skorelowane z tym naszym dokumentem, czyli one będą ze sobą grały.
I udało się powstrzymać zatwierdzanie dokumentu o posługach, o posłudze lektora, akolity i katechisty, który przygotowała Komisja Liturgiczna, właśnie ze względu na to, że my jako zespół chcieliśmy jakby najpierw pokazać, jaka ma być katecheza, żeby przygotowanie przyszłych katechistów, ale też przyszłych lektorów i akolitów, żeby ono współgrało z tą wizją, czyli żeby ewentualnie jeszcze ten już przygotowany projekt formacji i obrzędu, jak to powinno wyglądać, żeby on grał z tym, co przygotowuje nasz zespół. I ostatnio mieliśmy na spotkaniu właśnie księdza, który uczestniczył w przygotowaniu tego projektu do posług.
No i nam jeszcze wyjaśniał tam jakieś takie techniczne, szczegółowe kwestie. Co do nazwy. Powinna funkcjonować nazwa katechista.
I rzeczywiście ten dokument wstrzymany, ale który po prostu jest wstrzymany tylko chwilowo, żebyśmy się tutaj dograli, a nie, że jest coś z nim nie tak, on mówi o posłudze po prostu katechisty, bo takie są też po prostu dokumenty watykańskie. U nas się to zamieszanie też wynika z tego, że najczęściej na nauczycieli religii mówimy katecheta. Jakoś się to przyjęło.
Poza tym mamy katechistów na drodze neokatechumenalnej, którzy nie są ustanowieni obrzędem. No i tutaj jest trochę zamieszania, natomiast chcemy tutaj iść zgodnie z Kościołem, że katechista to ktoś, kto jest w posłudze. To jest ustanowiony w posłudze, czyli najpierw jest przygotowany do tej posługi, a później jest w niej ustanowiony.
Natomiast samo prowadzenie katechezy parafialnej nie będzie ograniczone do katechistów, ani nie będzie ograniczone tylko do lektorów, akolitów i duchownych. Ale chcemy tak zaproponować, że jeśli ktoś ma jakieś przygotowanie, jeśli ktoś ma przestrzeń, jeśli ktoś chce pomóc w jakimś konkretnym typie katechezy, to zapraszamy. Tylko pytanie, czy ma przygotowanie, czy ma jakieś podstawy, zwłaszcza te teologiczne, do tego, żeby mógł pomagać w tej katechezie parafialnej.
I nie chodzi o skończenie pięcioletnich studiów magisterskich, raczej chodzi o to, czy dostał gdzieś w jakiejś swojej formacji intelektualnej syntezę teologii. Syntezę, która mu pomoże połączyć kropki pomiędzy różnymi zagadnieniami i która da mu jakiś obraz całości.
[Strzelczyk]
I tu chyba wyszedł z siebie dogmatyk.
[Jóźwik]
Oczywiście.
[Strzelczyk]
Ja to podkreślę bardzo, bo...
[Jóźwik]
Ludzie zapominają, że jestem dogmatykiem. Tak, tak, tak.
[Strzelczyk]
I ten fakt, ale też ten wątek, bo wydaje mi się, że jedną z rzeczy, która do tej integralności formacji jest konieczna, to jest umiejętność rozumienia przez tych, którzy prowadzą jakąkolwiek katechezę, całości. To znaczy, że oni nawet jeżeli się zajmują wyspecjalizowanym kawałkiem i tylko tym, to muszą wiedzieć, jak ten kawałek się ma do całości. Myślę, że to jest jedna z rzeczy, które nam często leżą w różnych grupach i wspólnotach.
[Jóźwik]
Oczywiście, że tak.
[Strzelczyk]
My tam miewamy nauczanie, które jest całkiem przyzwoite do wewnątrz, to znaczy do tego wąskiego kawałka, ale ono często nie jest wpisane w żadną wizję ogólną i w związku z tym osoby, które są tak formowane, one nie mają integralnego oglądu Boga Świata i siebie w świecie, tylko mają jakieś tematy, na które są bardzo wyczulone, a innych nie dostrzegają. I to jest chyba słabość potem też funkcjonowania chrześcijan, którzy są po różnych formacjach, no bo oni nagle się znajdują wobec problemów, które nie były poruszone w formacji wokół, a są centralne dla wiary i już sobie...
[Jóźwik]
A u nich co innego jest centralne, nie?
[Strzelczyk]
Radzą sobie gorzej potem, nie? Albo właśnie mylą rzeczy centralne z rzeczami z rzeczami pobocznymi, więc ten...
[Jóźwik]
I pobożnymi.
[Strzelczyk]
Tak, pobożno pobocznymi, więc ten moment obecności chyba takiego myślenia dogmatycznego, które mówi, okej, ale jest pewien rdzeń wiary, który jest nieusuwalny i o który trzeba zadbać, to on tam jest rzeczywiście bardzo ważny. Ja myślę, że jest jeszcze jedno zamieszanie z tym konceptem katechista, katecheta, bo jak mnie uczono, czyli prawdopodobnie jeszcze wiele roczników ludzi, którzy skończyli teologię lata temu, to rozróżnienie funkcjonowało tak, że katechista jest wtedy, kiedy przygotowuje pogan do chrztu, a katecheta jest wtedy, kiedy formuje już ochrzczonych. I to jest jeszcze jeden poziom zamieszania.
[Jóźwik]
Tak, tak, tak.
[Strzelczyk]
I ja go mam mocno w głowie wbity, bo ja w takim myśleniu wyrosłem i mnie się to teraz strasznie plącze, bo próbuję przeskoczyć nad tym, ale ciągle wracam.
[Jóźwik]
Tak, zważywszy, że my w naszej diecezji trwamy w tym zamieszaniu, ponieważ mamy teraz otwarte studium katechistów, które de facto jest dla tych, którzy chcą pomagać przy przygotowaniu dorosłych do chrztu lub rodziców dzieci do chrztu. Więc tak, my jeszcze trwamy w tym zamieszaniu, ale trochę specjalnie nie zajmujemy się teraz tym, niech już będą rozstrzygnięcia ogólnopolskie i wtedy to zrobimy z tym porządek.
[Strzelczyk]
Tak, no bo to jest drugorzędna rzecz, oczywiście.
[Jóźwik]
Ale faktycznie to też jest jeszcze ten wątek.
[Strzelczyk]
Natomiast z tyłu są różne kompetencje, bo inaczej myśli ktoś, kto przygotowuje na przykład rodziców dziecka do chrztu, a inaczej myśli ktoś, kto pracuje z dorosłymi nad modlitwą na przykład. Więc to rozdzielenie kompetencji jest tu jak najbardziej na miejscu. Tylko wiesz, to też zakłada, że żebyśmy mieli jakiś efekt w skali powiedzmy w tym kraju, no to ilościowo to też jest potężne przedsięwzięcie.
No bo jeżeli byśmy chcieli mieć powiedzmy po dwie osoby przygotowane na parafię, no to w naszej diecezji to już mówimy o sześciuset, osiemdziesięciu osobach.
[Jóźwik]
No a zważywszy na to, ile już przeszło naszą szkołę katechetów i studium wiary, to niedużo nam brakuje.
[Strzelczyk]
Ale tam nie wszyscy byli gotowi do posługi. Natomiast to zakłada, że to jest projekt wieloletni i w którym my czynnie namawiamy ludzi do tego, żeby się włączyli w posługę i to znowu, bo tu chyba jest jeden wątek, o którym nie omówiliśmy jeszcze. Nie chodzi o to, żeby to były osoby etatowo zatrudnione.
Raczej chodzi o to, żeby ktoś zrobił po prostu jedną godzinę raz na dwa tygodnie w ramach posługi we wspólnocie.
[Jóźwik]
No właśnie i to jest dobry wątek, że dobrze, że go wyciągnąłeś, bo to nie jest takie oczywiste. To znaczy... Rzeczywiście, no znowu, nawet z tej twojej wypowiedzi teraz jakby pokazał się takie to myślenie, że damy człowiekowi coś do zrobienia i on to ma poprowadzić.
A ideałem by było, jakby nie prowadził to jeden człowiek, tylko zawsze jakiś zespół ludzi. I nawet, czekaj, tą jedną rzecz, nawet tą jedną godzinę, na zasadzie, że ktoś mówi świadectwo, ktoś mówi nauczanie, ktoś poprowadzi, ale robią to razem. Wtedy to jest troszeczkę coś innego.
Natomiast a propos tego, już przejdźmy do rzeczy, płacenia za te katechezy, czy za to wsparcie katechetyczne, tak naprawdę to będzie do dogadania. Dlatego, że jeżeli to jest coś stałego, co człowiek robi, co wymaga od niego też przygotowania, to ja chyba trochę nie rozumiem, dlaczego to miałoby być za darmo, a za zamiatanie liści nie. Więc jakby tu bym trochę na to uważała, bo jakby w mentalności kościelnej my rozumiemy, że płacić trzeba za nie wiem, sprzątanie, gotowanie, murowanie, ale już za głoszenie, nauczanie, czy taką działalność formacyjną to już niekoniecznie.
Więc ja bym tu uważała na to, żeby nie sprowadzać tego tylko do wolontariatu, ale to może być wolontariat i na pewno całkiem sporo ludzi chciałoby to robić jako po prostu swoją posługę, swój dar serca dla wspólnoty. No, ale też podobnie rzecz była przecież wiele lat temu z doradcami życia rodzinnego, którzy też często byli w szarej strefie, aż w końcu się to uregulowało, że to jest posługa, za którą minimalne, ale jakieś wynagrodzenie też dostają.
[Strzelczyk]
Nie, tu wiesz, nie bardziej chodzi o obłożenie godzinami, bo zwróciłaś uwagę na to, że to powinien być zespół i tu pełna zgoda, nie bardziej chodziło o to, że w przełożeniu na zaangażowanie czasowe jednej osoby, to my możemy iść jakby w dwa kierunki i plus cały środek pomiędzy nimi, to znaczy albo idziemy w stronę bardzo szeroko przygotowanych ludzi, którzy mogą robić różne rzeczy i angażujemy ich wtedy powiedzmy w wymiarze tam ćwiartki etatu, tak, obojętnie, ale to jest wtedy z wynagrodzeniem, bo to jest ich praca.
[Strzelczyk]
Albo idziemy w stronę taką, że mamy 20 osób, które są wyformowane.
[Jóźwik]
I każdy ma swoją działkę.
[Strzelczyk]
I każdy ma swoją działkę i wiesz, jak się umawiamy z parafianami na, wiesz, po zamiatanie liści dookoła kościoła, no to się umawiamy na godzinkę zamiatania, tak, i nikt nie oczekuje wiesz, że zostanie za to zapłacone, ale to jest godzinka i następna godzinka to będzie za dwa miesiące coś tam, tak?
[Jóźwik]
No tak, tak, to jest właśnie kwestia do dogadania się, ale kwestia też uczciwego porozmawiania o tym, nie, bo wyobrażanie sobie tego, że teraz panie katechetki, które mają mniej godzin w szkole, przepraszam, panie nauczycielki religii, i panowie, tak, racja, że oni teraz radośnie będą wolontariat pełnić w parafii popołudniami, no to może niektórzy chcą i mają na to przestrzeń i ochotę, ale no warto rozmawiać o tym uczciwie, nie, czy umawiamy się na wolontariat, czy umawiamy się na pracę i też szanować tą drugą stronę, że można pracować nie biorąc pieniędzy, ale można pracować też biorąc pieniądze, tak.
I to znowu wracamy do mentalności, nie, że jakoś nie jest nam trudno w kościele wydawać naprawdę wielkich pieniędzy na remonty, bo my wiemy, że po prostu trzeba zapłacić za materiał, za remont, ale na formacje i na nauczanie to już, ale to wynika z tego, że nie czujemy wagi tego, moim zdaniem, że po prostu często nie czujemy, co tak naprawdę robi dobra teologia z człowiekiem, a co tak naprawdę robi zła teologia z człowiekiem.
I teologia wydaje się czymś strasznie niepraktycznym, a przecież jest bardzo praktyczna, więc tak wychodzi dogmatyk.
[Strzelczyk]
Tu wychodzi dogmatyk i wychodzi temat rzeka w ogóle, natomiast ja bym chciał wrócić jeszcze, wiesz, do tego dokumentu, jaki on będzie miał rang, jaką on będzie miał rangę w polskim kościele. Zastanawialiście się nad tym, jak to formalnie będzie?
[Jóźwik]
No jak każdy dokument, który jest przygotowywany przez konferencję, znaczy może tak, że konferencja Episkopatu Polski powołała zespół, który ma przygotować dokument, który ta konferencja chce przyjąć i zatwierdzić. No ale konferencja Episkopatu Polski nie jest nadrzędnym organem nad biskupami, więc każdy biskup będzie mógł przyjąć ten dokument, jego założenia i nikt nie będzie zmuszony do jego przyjęcia, ale z drugiej strony, no prawda, jest taka, że jeżeli konferencja się na coś decyduje, to nie po to, żeby sobie samej sabotować potem rozstrzygnięcia, które z tego będą. Natomiast będzie też możliwość i to już też o tym rozmawiamy, że będzie można przyjąć w całości bądź z modyfikacjami decyzjalnymi.
No bo wiadomo, każdy decyzja, coś ma, czegoś nie ma, jakieś możliwości ma, jakieś nie ma i bardziej no i to będzie musiało po prostu mieć jakieś dostosowanie lokalne.
[Strzelczyk]
Okej, czyli nie myślicie raczej o formie dekretu ogólnego, czyli coś, co ma rekognicję Stolicy Apostolskiej, w związku z tym na twardo obowiązuje.
[Jóźwik]
To chyba będzie miało dyrektorium, a dyrektorium będzie sprzężone z tym dokumentem, to znaczy dokument się będzie wpisywał harmonijnie, dokument jest niższy niż dyrektorium.
[Strzelczyk]
Okej, ale nie będzie jego częścią, rozumiem, tak?
[Jóźwik]
Chyba nie, chyba to będzie coś oddzielnego.
[Strzelczyk]
Dobra, to jeszcze wiesz, wątek może poboczny, ale myślę, że do pewnego stopnia ciekawy. Jakie są specjalności ludzi w tym zespole, bo powiedziałeś tak, ty jesteś dogmatykiem, to już jesteś, tak? Są katechetycy, kto tam jeszcze jest?
[Jóźwik]
Pastoraliści, raz, dwa, jedna biblistka i pewnie pedagog, psycholog, albo coś takiego jeszcze. Wiesz co, no nawet nie, bo to wzięli katechetycy, nie? Bo oni tutaj rzeczywiście są też tacy bardzo praktyczni.
Myślę o biskupach, nie znam specjalności wszystkich biskupów. Jednego wiem, że jest pastoralistą, ale trzech następnych nie wiem, jakie mają specjalizacje, więc trudno mi powiedzieć. Natomiast my też na zespół zapraszamy gości.
Mieliśmy teraz ostatnio też siostry Jadwizzanki nam tu pomagają, ta szkoła poznańska się podzieliła też swoimi doświadczeniami. No, więc zasadniczo liturgistę mieliśmy właśnie tego księdza, który przygotował ten dokument o posługach. No, więc właściwie tak, ale co ciekawe jest, bo rzeczywiście ja się czuję jako dogmatyk osamotniona w tym gronie, chociaż no wiadomo, przez to, że zajmuję się głównie praktycznymi rzeczami, to się umiem wpisać w ten klimat, ale widzę, że na przykład różnie rozumiemy pojęcia.
Na przykład ostatnio miałam taką rozmowę z jednym pastoralistą, gdzie on bardzo chciał, żeby we wstępie dokumentu znalazło się stwierdzenie, że celem kościoła jest ewangelizacja. No i tak, ale... Musieliśmy sobie doprecyzować, co rozumiemy pod pojęcie ewangelizacja i czy my mówimy o fakcie procesu czy dokonanym, czyli że celem kościoła jest ewangelizowanie ludzi, czyli żeby oni przyjęli zbawienie, no to wtedy się możemy dogadać, ale to było ciekawe.
To znaczy, rzeczywiście żyjemy czasami tak teologicznie w swoich bańkach, natomiast ja też widzę, że dobrze, jeżeli skład zespołu jest taki jednak trochę mieszany, bo ciągnie nas, myślę, że to jest jakiś trend w kościele, chyba trochę jednak niebezpieczny, ciągnie nas do szukania metod dydaktycznych, ciągnie nas do szukania jakichś atrakcyjnych form przekazu. No wszystko spoko, tylko co jest dalej? To znaczy, czy te formy my wiemy, jak one się mają do tego, do czego chcemy ludzi ostatecznie zaprosić, do tego, do czego chcemy ich pociągnąć?
Bo jeżeli my chcemy tylko wszystko zrobić na atrakcyjności metod, to wszyscy się przekonają, że to jest tylko bańka, że to jest puste w środku i że, no ale co jest za tym? I chyba ta powierzchowność jest taką ukrytą chorobą, którą podtrzymujemy tym naszym ciągłym doraźnym gaszeniem pożarów, ciągłym doraźnym działaniem, a po drugie tym, że niestety wielu i księży, i świeckich choruje na to, że ten namysł nad wiarą jest trudny, więc po co się wysilać, nie? No a właśnie przez to, że się nie wysilamy, to potem też to nasze życie duchowe, życie chrześcijańskie, ono na tej powierzchowności zostaje.
[Strzelczyk]
To ostatni wątek.
[Jóźwik]
Jakiś pozytywny, bo teraz tak...
[Strzelczyk]
Zupełna zmiana, bo myślę o tym od jakiegoś czasu i być może możesz trochę rąbka tajemnicy uchylić, bo mówiłaś o tym, że mieliście wgląd w ten projektowany dokument o posługach. Czy tam uwzględnione są posługi i mężczyzn, i kobiet? Tak.
Czyli rozumiem, że także praca dotyka kwestii formuł ustanowienia, itd., itd., bo tam księgę liturgiczną trzeba poprawić.
[Jóźwik]
Tak.
[Strzelczyk]
Ok. To fajnie. Ja się zastanawiam, i to już jest teraz kwestia, abstrahuję od tego, co jest w tym dokumencie, ale powiesz, ma to komisja liturgiczna.
Ja się od dłuższego czasu zastanawiam, czy jednak nie trzeba było zacząć się zastanawiać na poważnie na poziomie, powiedzmy ogólnopolskim nad wytworzeniem jednak osobnego ciała, które by się zajmowało posługami. No bo komisja liturgiczna...
[Jóźwik]
Bo to jest sprowadzenie wtedy posług tylko do liturgii.
[Strzelczyk]
Dokładnie.
[Jóźwik]
Ale trochę wyłom temu daje posługa katechisty. I ona ratuje sytuację.
[Strzelczyk]
Ona ratuje sytuację, a jednocześnie z drugiej strony jest niebezpieczeństwo takie, że tymi katechistami, jeżeli to będzie dalej pod kompetencją komisji do spraw liturgii, to oni zostaną niedopieszczeni trochę. Więc pytanie, czy w ogóle nie powinniśmy sobie powiedzieć tak, jeżeli my wiemy, że w Kościele mamy posługi różnego typu, no to może zaopiekujmy się nimi. Jak mamy Komisję do Spraw Duchowieństwa, która się opiekuje zwłaszcza prezbiterami i...
[Jóźwik]
Diakonami i...
[Strzelczyk]
Tak. I biskupami.
[Jóźwik]
I zamierza biskupami.
[Strzelczyk]
Jeżeli wiemy, nauczyciele religii pod kogo podlegają — pod Komisję Wychowania, to może pójdźmy w stronę czegoś, co będzie odpowiadało za posługi, bo może my wtedy zobaczymy, że mamy jeszcze inne na stałe wykonywane posługi, które nie są ustanawiane, typu organista i kościelny, o których formacyjnie świat zapomniał w ogóle.
[Jóźwik]
Wiesz co, czy ta część rozmowy może być sferą marzeń?
[Strzelczyk]
Tak, tak, tak, to już jesteśmy na końcu, już nikt nie słucha. Generalnie jest tak, że 23% do 25% dociąga do tego momentu, w którym rozmawiamy.
[Jóźwik]
Czyli to jest bezpieczna rozmowa. Wiesz co, bo nawet zwróć uwagę, że jak mamy Konferencję Episkopatu Polski i różne komisje, które działają w związku z tym, że są powoływane przez biskupów i mają zajmować się różnymi działkami, no to mamy Radę do Spraw Świeckich, a nie mamy Komisji do Spraw Świeckich. I to jest ciekawe.
Więc jesteśmy w sferze marzeń. Idealnie byłoby, gdyby była Komisja do Spraw Świeckich i w niej były posługi, ponieważ posługi są na kapłaństwie powszechnym, to znaczy one są związane po prostu z tożsamością chrzcielną, a nie z tym, że mamy potencjalnie wśród lektorów i akolitów przyszłych duchownych. I to jest kolejna kwestia do zmiany mentalności, bo wtedy w tą Komisję do Spraw Świeckich można by włączyć posługi, można by właśnie katechistów włączyć, można by włączyć inne przestrzenie, można by włączyć również ruchy, rady, wspólnoty i tego typu grupy i w ogóle tam myśleć nad integralną formacją świeckich w Kościele.
No ale to jest sfera marzeń.
[Strzelczyk]
Może niekoniecznie, ale być może to...
[Jóźwik]
Na dzisiaj to akurat tak.
[Strzelczyk]
To wymagałoby... Wiesz, ja wolę mówić o planach, tak? Znaczy, uknujmy to i zaproponujmy, ale...
[Jóźwik]
Ja się boję naszego knucia.
[Strzelczyk]
Ale nie, no już na poważnie teraz, wiesz, z głowy nie powiem, ale być może jest to rada dlatego, że statut Konferencji Episkopatu Polski może określać to, że członkami Komisji są tylko członkowie Konferencji.
[Jóźwik]
No biskupi, tak.
[Strzelczyk]
Tak. I w związku z tym, jeżeli zrobisz Radę do Spraw Świeckich, to nie będzie w niej świeckich... Komisji do Spraw Świeckich. Przepraszam.
Komisji do... Tak. Jeżeli by zrobić komisję.
I dlatego być może zrobiono radę. Nie wiem, czy to nie był wybieg.
[Jóźwik]
Ale nie ma też problemu z tym, żeby w komisji było pięciu biskupów i piętnastu świeckich jako konsultorów.
[Strzelczyk]
No ale wiesz, to masz inną rangę wtedy, nie? I głosują tylko biskupi w razie decyzji.
[Jóźwik]
A no właśnie niekoniecznie.
[Strzelczyk]
Okej, ale to muszę... I tu postawmy kropkę. Muszę zerknąć do statutu, bo to jest pytanie, jak statut to reguluje.
Ja nie pamiętam tego, szczerze mówiąc. Natomiast jest to jakieś wyzwanie chyba, które stoi przed nami. Dobra, ja myślę, że możemy powoli kończyć.
Pytanie, czy masz jakieś wątki, które warto by powiedzieć do tego.
[Jóźwik]
No może tylko to, bo w sumie tego nie powiedziałam, a chyba to jest istotne, bo napomknęłam tylko, że będą różne te typy tej katechezy. I tutaj, no oczywiście oprócz tych, których należy się spodziewać, czyli katecheza rodziców do chrztu dziecka, czy katecheza komunijna związana z przygotowaniem rodzin do sakramentu Eucharystii i pokuty i pojednania. Oczywiście katecheza bierzmowania związana z przygotowaniem do bierzmowania.
Oczywiście trzymamy się trochę tego przygotowania, ale mamy w głowie, że chodzi nam o całość, nie tylko o przygotowanie do sakramentu, ale również o tym, co jest po. No ale też dwa typy katechezy, które nie są takie oczywiste, to jest właśnie stała katecheza dorosłych, czyli jako coś naturalnego w parafii, oraz katecheza ewangelizacyjna. Czyli taka, którą podejmuje parafia bądź dekanat dla osób, które wracają do kościoła albo które przy okazji się znalazły — pogrzebu, sakramentów, rodziny swoich — no i widzimy, że tam nie ma tej podstawy.
Więc ta katecheza ewangelizacyjna to jest trochę taki wybieg między poprawnością teologiczną a praktyką i realiami życia, bo tak naprawdę powinna to być po prostu ewangelizacja, bo katecheza jest dla zewangelizowanych w takim tradycyjnym rozumieniu. No ale ponieważ to słowo „ewangelizacja” ma też jakieś swoje konotacje różne w parafiach, to poszliśmy na taki kompromis, może średnio szczęśliwy, ale mamy nadzieję, przynajmniej pomagający duszpastersko, że to chodzi o katechezę osób gdzieś oddalonych, czy takich, które gdzieś wracają dopiero do wspólnoty.
[Strzelczyk]
Okej, a gdyby to nazwać katecheza kerygmatyczna?
[Jóźwik]
No to nie, dlatego że wszystkie rodzaje katechezy mają być kerygmatyczne.
[Strzelczyk]
Okej, dobra. No to poddaję się.
[Jóźwik]
Bawmy się dobrze. Bawcie się z tym wymyślaniem.
[Strzelczyk]
Okej, w takim razie bardzo ci dziękuję za podzielenie się tym. Myślę, że to są rzeczy, które są trochę z kuchni takiej teologiczno-instytucjonalnej kościoła, więc warto o nich opowiadać, żeby też ludzie mogli się pomodlić za was trochę.
[Jóźwik]
Oj tak, bardzo.
[Strzelczyk]
Bo tam, jak sobie pomyślę o ilości roboty, której to wymaga potem w praktyce, to chapeau.
[Jóźwik]
Już myślimy o szkoleniach, już myślimy o tym, że trzeba będzie to potem przekładać na naprawdę konkretne szkolenia i takie systematyczne, bo to samej lektury dokumentu, to niewiele z tego będzie.
[Strzelczyk]
Ja myślę jeszcze o jednej rzeczy, to znaczy chyba w pewnym momencie potrzebne będzie scalenie trochę środowiska osób, które są zaangażowane w te poszczególne szkoły, bo to też chyba jest niezrobione.
[Jóźwik]
Ale to będzie też w którejś części albo dyrektorium, albo naszego dokumentu, że szkoły mają realizować pewne minimum programowe w przygotowaniu katechistów i w przygotowaniu do tej posługi, że można sobie dokładać, ale nie można zrobić mniej.
[Strzelczyk]
Wiesz, ale ja bardziej myślę znowu o formacji formatorów, to znaczy o tym, że te osoby, które to prowadzą, no to wiesz, jak znam życie i sposób powierzania urzędów kościelnych, to część osób tam może być trochę z przypadku.
[Jóźwik]
Wiesz co, chyba niekoniecznie, dlatego, że z tych szkół, które ja poznałam, a już trochę poznałam, to widzę, że raczej to jest, że ktoś rozumie i oddolnie podejmuje ten temat. I on właśnie rozumie, a biskup pozwala mu to robić.
[Strzelczyk]
Okej.
[Jóźwik]
I to jest...
[Strzelczyk]
Super, tak. To jest super, bo to...
[Jóźwik]
Więc to od dobrej strony, ale oczywiście jakieś systemowe rozwiązanie by się przydało, bo nie powinniśmy liczyć tylko na to szczęście, nie?
[Strzelczyk]
W rodzaju takiego forum, choćby, żeby się raz w roku spotkać i pogadać po prostu. Ale też być może, wiesz, wciągać wtedy osoby, które są, wiesz, uczą w tym, bo to też jest kwestia tych osób, którym się zleca wykonanie jakichś zajęć tam, bo to jest coś innego niż uniwersytet.
[Jóźwik]
Ależ oczywiście, że to też była nasza rozmowa na zespole, bo pojawił się głos, że uważajmy na ten wymiar intelektualny, bo tutaj przecież chodzi nam o to, żeby to były osoby wierzące, miały doświadczenie wiary. No i jakby mając ten nasz kontekst śląski i właśnie też to doświadczenie, no jestem też wykładowcą, no to mówię, że to nie jest kwestia intelektualnego wymiaru, to jest kwestia tego, kto tego uczy. Czy ten, który uczy wie, czemu to ma służyć?
Że te osoby mają mieć sklejone doświadczenie z namysłem intelektualnym, a nie, że to się ma rozchodzić. Bo rzeczywiście, jeśli pójdziemy tylko takim myśleniem etatowych pracowników naukowych, to wiemy, że bywa różnie. I wtedy rzeczywiście ten wymiar intelektualny może nie być dobrze sprofilowany pod to, czemu to ma służyć, czyli pod posługę w parafii.
[Strzelczyk]
Ja patrzę teraz z doświadczenia uniwersyteckiego, to my mamy dobrze przemyślane to, jak dany przedmiot leży w strukturze studiów pięcioletnich, no bo wiesz, to się robi lata i naprawdę większość pracowników to ma dobrze przemyślane. Ale to jest jednocześnie pułapka, kiedy trzeba się przeformatować potem na właśnie zupełnie inny format.
[Jóźwik]
I na absolutną syntezę. To jest po prostu, tam trzeba już wyciskać cytrynkę, tam nie ma dygresji, nie ma godzin dziekańskich, nie ma wstępu do wstępu, po prostu nie ma to. Tam już po prostu idziemy strzałami konkretami i to jeszcze takimi, które są najistotniejsze z perspektywy wiary i które najbliżej siedzą duchowości.
[Strzelczyk]
No ale wiesz, że najfajniejsze są tematy hermeneutyczne, w których można pływać dowoli. Koniec złośliwości.
[Jóźwik]
Pozdrawiamy.
[Strzelczyk]
Pozdrawiamy wszystkich, którzy lubią albo nie lubią tematy hermeneutyczne. Dziękuję Ci bardzo Państwu za uwagę i do usłyszenia. Do zobaczenia.
[Jóźwik]
Dzięki za zaproszenie.